The Beatles – wciąż żywa legenda

Grupa The Beatles to już dzisiaj legenda. To zespół, który był inspiracją dla wielu innych muzyków, wielu grup, które powstawały po nich. Co tak niesamowitego było w czterech chłopakach z Liverpoolu i w ich muzyce, że stali się legendą już za życia, a właściwie już za czasów istnienia zespołu? Zespół tworzyli, nie żyjący już, John Lennon, Paul McCartney, George Harrison i Ringo Starr. Zespół powstał w 1957 roku najpierw pod nazwą The Quarrymen. W 1960 roku Stuart Sutcliff, najlepszy przyjaciel Lennona ze szkolnej ławy, który początkowo występował z zespołem, zaproponował nazwę Beatals. Ostatecznie muzycy wspólnie zadecydowali o nazwaniu grupy The Beatles. Zespół grający w owych czasach muzykę całkowicie odmienną niż dotąd zaczyna zdobywać coraz większa popularność, początkowo w w Anglii, później w Niemczech i innych krajach europejskich, a w końcu także w Stanach Zjednoczonych. Na ich koncertach dochodzi do aktów zbiorowej histerii, co zyskuje nazwę beatlemanii. Rzecz dotąd całkowicie niespotykana. Oglądając zapisy z tamtych koncertów można odnieść wrażenie, ze muzyki nikt tam tak naprawdę nie słyszał. Nawet w Polsce, pomimo ówczesnej cenzury i panującego systemu nie było chyba młodej osoby, która nie wiedziałaby kto to jest John Lennon, Paul McCartney, Ringo Star czy Georg Harrison. To doskonale świadczy o tym jak bardzo popularni byli Beatlesi, którzy grali ze sobą tylko przez 10 lat.

Śpiew to też modlitwa

Muzyka religijna to odrębne zjawisko w historii kompozycji. Wszystkie religie chrześcijańskie wykorzystują ja do swoich obrzędów. Jest zawsze obecna. W kościele prawosławnym jest to zwykle śpiew bez towarzyszenia instrumentów. Piękny, chóralny śpiew męski lub delikatny, pełen oddania śpiew kobiet młodych i starych. Kościoły ewangelicki, protestancki, luterański to głównie śpiew. Ze Stanami zjednoczonymi kojarzy się przede wszystkim gospel, który bierze swój początek w XIX wieku. Ten sposób śpiewu był domeną czarnoskórych wyznawców Jezusa i oni też pozostają najlepszymi wykonawcami tej muzyki, pomimo, że gospel stał się dzisiaj popularny na całym świecie. Na całym świecie organizowane są przeróżne warsztaty dla wszystkich chętnych chcących śpiewać w ten charakterystyczny dla czarnoskórych sposób. Gospel to muzyka radosna, to autentyczne wyznawanie Pana, radość z bycia Jego dzieckiem. Nazwa tego gatunku pochodzi z języka staroangielskiego i oznacza dobrą nowinę – to skrót dwóch słów god spell. Gospel jest inspiracją dla jazzu, a sam również zmieniał się na przestrzeni lat. Dzisiaj można wyróżnić dwa jego nurty: klasyczny i różne odłamy awangardowe. Natomiast kościół katolicki uwielbia śpiew z towarzyszeniem organów. Do oprawy nabożeństw i obrzędów sakralnych wykorzystuje się tutaj dzieła najwspanialszych kompozytorów, także współcześnie powstaje mnóstwo ciekawych kompozycji sakralnych. Co ciekawe, najbardziej oddani swojej pracy, zaangażowani parafialni organiści także mają swój wkład w tworzenie muzyki sakralnej. Wierni wszystkich wyznań śpiewają z oddaniem bez względu na to czy to gospel, śpiew chóralny czy śpiew z towarzyszeniem organów – śpiewając modlą się przecież w dwójnasób.

Muzyka nie zna granic

Muzyka to zjawisko chyba najbardziej naturalne dla człowieka. Tworzy się ją od zawsze i w każdych okolicznościach. Muzyka była pocieszeniem dla niewolników. Chłopi ciężko pracujący na roli, ratowali się śpiewem, rdzenni mieszkańcy Afryki, Ameryki, Dalekiego Wschodu i wszystkich zakątków świata z muzyką przechodzili i przechodzą przez życie, w każdym jego aspekcie. Czy to praca czy zabawa, czy jakieś ważne wydarzenia rodzinne: ślub, narodziny dziecka, śmierć kogoś bliskiego zawsze obecna jest muzyka. Tego rodzaju twórczość nazywana jest muzyką etniczną. Z niej natomiast wyrasta wiele innych gatunków. Wielu wybitnych kompozytorów i muzyków wykorzystywało i wykorzystuje w swojej twórczości motywy etniczne. Wystarczy wspomnieć takie nazwiska jak Fryderyk Chopin czy Karol Szymanowski, albo Mikołaj Górecki. Motywy etniczne obecne są również w muzyce bluesowej, jazzowej nawet popularnej. Artyści wykorzystują w swoich kompozycjach muzycznych rodzime motywy, ale sięgają także po motywy z miejsc bardzo odległych. Na naszym podwórku przykładem mogą być Urszula Dudziak i Grażyna Auguścik, które wspólnie nagrały płytę inspirowaną folklorem polskim pt. „ To i hola”. Czy choćby grupa „Kapela ze wsi Warszawa”, której nazwa mówi sama za siebie. Pomimo tego, że mody przychodzą i odchodzą, muzyka etniczna właściwie nie znika z pola widzenia artystów i ich słuchaczy. Dawniej, jak na przykład w przypadku F. Chopina wpływy etniczne spotkać można było jedynie w strukturze kompozycji, dzisiaj artyści sięgają także po instrumenty z danego regionu, angażują artystów z interesujących ich terenów, no i oczywiście w swoje utwory wplatają wątki folklorystyczne. Wychodzi z tego bardzo interesująca dla słuchacza mieszanka.

Sting, człowiek orkiestra

Sting to postać w muzyce światowej zupełnie niezwykła. Zaczynał jako wokalista i gitarzysta w punkowej grupie The Police. Na dźwięk niezapomnianej Roxanne trudno pozostać obojętnym. Sting czyli Gordon Matthew Sumner był głównym kompozytorem, basistą i wokalistą zespołu. Przez 10 lat tworzył, koncertował i nagrywał z zespołem płyty. Po tym czasie postanowił spróbować swoich sił solo. Po raz pierwszy samodzielnie wystąpił na czwartym koncercie dla Amnesty International. Później był singiel wykorzystany na ścieżce dźwiękowej do filmu „Syrop z siarki i piołunu”, a następnie solowa płyta „ The Dream of the Blue Turtles”. Ta płyta była wyrazem fascynacji Stinga dla „Białego Albumu” The Beatles. Sting to prawdziwy erudyta, wykorzystuje do swojej twórczości sonety Shakespeara, śpiewa po hiszpańsku, nawiązuje do różnych stylów muzycznych. Obok zamiłowania do muzyki, Sting realizuje również swoje zamiłowanie do gry aktorskiej. Wystąpił dotąd w takich filmach jak : „Diuna” Davida Lyncha, w „Obfitości” u boku znakomitej Meryl Streep, w „Burzliwym poniedziałku” i w kilku innych znakomitych filmach, a także w realizacjach telewizyjnych. Jak się okazuje Sting to prawdziwy człowiek renesansu: muzyk, kompozytor, wokalista, instrumentalista, aktor, a także szachista i działacz na rzecz ochrony środowiska i Amnesty International. Jednak jego główną miłością na pewno jest muzyka. Zamiłowanie do muzyki właśnie przeszło na jego oboje dzieci – jego córka jest liderką założonego przez siebie Blame Coco, a syn lideruje Fiction Plane.

Muzyka new age – muzyka relaksacyjna

Co robimy, kiedy chcemy się wyciszyć, odpocząć, zapomnieć o sprawach dnia codziennego, odstresować się? Każdy ma z pewnością jakiś swój ulubiony sposób. Dla jednego będzie to wyprawa na ryby, dla innych spacer po lesie. Ktoś inny jeszcze najlepiej odpocznie czytając książkę, malując, słuchając śpiewu ptaków. Od słuchania śpiewu ptaków już tylko krok do muzyki relaksacyjnej. Taka muzyka jest przez wielu ludzi uznawana za najlepszy sposób relaksacji. Muzyka relaksacyjna to połączenie delikatnych dźwięków tworzonych na instrumentach z dźwiękami natury: śpiewem ptaków, szumem morza, drzew. Za ojca gatunku jakim jest muzyka relaksacyjna uznawany jest japoński muzyk Kitaro. Jego kompozycje są próbą przełożenia na język muzyki wewnętrznych doznań i przeżyć związanych z medytacją. Choć jego początki mało mają wspólnego z muzyką relaksacyjną. Początkowo zafascynował go bowiem rytm’n blues, później rock elektroniczny. Jednak prawdziwą sławę przyniosła mu muzyka, jaką skomponował do japońskiego filmu dokumentalnego „ Jedwabny Szlak”. Jak łatwo się domyślić nie miała ona wiele wspólnego z elektronicznym rockiem. Innym znanym i uznanym przedstawicielem tego gatunku jest Oliver Shanti. Ten niemiecki multiinstrumentalista od zawsze był zafascynowany muzyką folkową , etniczną, co zaprowadziło go prostą drogą do komponowania muzyki ezoterycznej. Z powodu tej swojej fascynacji spędził nawet siedem lat w indyjskiej dżungli. Różne drogi jak widać prowadzą do tworzenia wspaniałej muzyki new age czyli inaczej muzyki relaksacyjnej, dzięki której tak wielu ludzi na całym świecie może się poczuć dobrze i dojść do porozumienia z własnym wnętrzem.

Lisa Gerard – artystka niezwykła

Lisa Gerard to postać w muzyce niezwykła. Urodziła się w Australii i tam nauczyła się grać na akordeonie i instrumencie o nazwie yang t’chin czyli na chińskiej cytrze. Ten instrument w późniejszym czasie stał się, obok jej niezwykłego głosu znakiem rozpoznawczym zarówno jej samej, jak i zespołu, z którym tworzyła najdłużej czyli Dead Can Dance. Początkowo Lisa nie wiązała swojej przyszłości z muzyką. Grała dla własnej przyjemności, podobnie jak śpiewała. Kiedy zaczęła występować, co wydawało się naturalne, w przypadku tak utalentowanej osoby, były to występy w hotelowej restauracji. Krótkie i bez wokalu. Na szczęście została dostrzeżona przez rockowego artystę alternatywnego i zaproszona do współpracy. Tak zaczęła się jej droga przez muzyczne sceny całego świata. Dopiero jednak współpraca z Brendanem Perry, który zaprosił ja do Dead Can Dance pozwoliła poznać wszystkie jej możliwości. Zaczęła śpiewać. Początkowo były to tylko chórki, stanowiące tło. Z czasem jednak to jej głos stał się tak naprawdę znakiem rozpoznawczym zespołu. Kiedy Lisa rozstała się z Brendanem kontynuowała swoją karierę solową. Dzisiaj jest cenioną i rozchwytywaną kompozytorką filmowa, sama nagrywa też wokale do ścieżek filmowych. I wciąż tworzy niezwykłą muzykę, której chcą słuchać ludzie na całym świecie. Jej muzyka to połączenie elektroniki z etnicznymi brzmieniami. To w połączeniu ze sposobem, w jaki potrafi śpiewać daje efekt, obok którego niewielu potrafi przejść obojętnie. Lisa Gerard po prostu kocha muzykę. Jeszcze jednym dowodem na to jest wytwórnia płytowa, którą założyła. Promuje młodych artystów, pozostawiając im pełną swobodę tworzenia i zrzeka się wszelkich praw do ich własności intelektualnej. To się nazywa artystka.

Nieśmiertelna muzyka Nat King Cole’a

W Stanach Zjednoczonych w czasach, kiedy rasizm święcił swoje największe triumfy, wielką karierę zrobił czarnoskóry, najpierw pianista, później bardziej piosenkarz. Nat „King” Cole. Nazywał się naprawdę Nathaniel Adams Coles. Karierę zaczynał jako pianista jazzowy. Wspólnie z kolegami Oscarem Moore’em i Wesleyem Pricne’em założył trio jazzowe Trio King Cole. Z kolegami z zespołu nagrał swój pierwszy, wielki przebój „( I Love You) For Sentimental Reasons”, który sprzedał się w nakładzie miliona egzemplarzy. Później Nat King Cole postawił na karierę solową, choć nagrywał z wieloma muzykami i orkiestrami. Odszedł wówczas od muzyki jazzowej na rzecz bardziej popularnej, jak wtedy mówiono „łatwej i przyjemnej”. Nat King Cole jest rozpoznawany dzisiaj na całym świecie także za sprawą swojej córki Nathalie Cole, która podobnie jak ojciec zrobiła światową karierę. Jej wykonanie, wspólnie z ojcem dzięki wykorzystaniu techniki, utworu „When I fall in love” przejdzie do historii światowej muzyki. Inne znane utwory Nat King Cola to między innymi: „Mona Lisa”, „Unforgettable” czy „Nature Boy”. Nat King Cole dysponował głosem o niezwykłej barwie. Był barytonem i śpiewał zupełnie inaczej niż współcześni mu czarnoskórzy wykonawcy. Z powodu tej barwy, na której mu bardzo zależało, prawdopodobnie przedwcześnie zmarł. Uważał, że zachowa ją dzięki paleniu papierosów, a dokładnie dzięki dymowi tytoniowemu. Palił więc po trzy paczki papierosów dziennie, co doprowadziło do raka płuc. Zmarł z powodu choroby w wieku 46 lat.

Zawsze żywa muzyka Fryderyka Chopina

Międzynarodowy Konkurs Chopinowski to jeden z najważniejszych na całym świecie konkursów pianistycznych. Muzyka Chopina od dziesiątków lat przyciąga wciąż nowych wyznawców, pomimo, że nie jest łatwa do zagrania, a może bardziej do zinterpretowania. Historia Konkursu zaczyna się jeszcze przed II wojną światową. Jego pomysłodawcą był polski kompozytor, wybitny pianista i pedagog Jerzy Żurawlew. W pierwszym konkursie wzięło udział zaledwie 26 pianistów. Z każdym następnym było ich coraz więcej. Rekordowym okazał się Konkurs, który odbył się w 2005 roku, ponieważ do udziału w nim zgłosiło się 350 młodych pianistów. W efekcie, po wstępnych przesłuchaniach do samego konkursu stanęło 257 osób. Zgodnie z początkowymi założeniami Międzynarodowy Konkurs Chopinowski odbywa się co 5 lat. Zaledwie dwa razy w jego historii zdarzyło się, że niemożliwe było zorganizowanie go w terminie. Tak stało się w 1942 roku – konkurs, który miał się odbyć w tym roku, roku wojny, udało się zorganizować dopiero w roku 1949. Podobnie było z kolejnym V Międzynarodowym Konkursem Pianistycznym im. Fryderyka Chopina, który zamiast w 1954 r. odbył się w roku 1955. Miało to związek z przedłużającą się odbudową Filharmonii Narodowej w Warszawie, która miała gościć uczestników Konkursu. Do Konkursu Chopinowskiego stają młodzi pianiści ze wszystkich zakątków świata. Co ciekawe muzykę Fryderyka Chopina szczególnie upodobali sobie mieszkańcy Dalekiego Wschodu – Japonii i Chin. Wielu z nich zajmowało dotychczas czołowe miejsca w rywalizacji o główną nagrodę. Polacy w całej historii Konkursu czterokrotnie zajmowali pierwsze miejsce i każdy z nich zrobił później światową karierę.

Bez muzyki nie ma dobrego filmu

Muzyka filmowa to jakby odrębna dziedzina. Jej historia sięga czasów kina niemego, kiedy to podczas seansów w sali kinowej obowiązkowo znajdowało się pianino i muzyk, śledzący akcję na ekranie ilustrował ją swoją grą na instrumencie. Dzisiaj czasami wraca się do takich seansów, jest to jednak jedynie ciekawostka. Później, kiedy do kina wkroczył dźwięk, muzyka nie straciła na znaczeniu i w dalszym ciągu stanowiła swego rodzaju ilustrację akcji. Była już jednak nagrywana i emitowana równolegle z filmem. Naprawdę wielką karierę muzyka filmowa zrobiła w XX wieku. O jej randze może świadczyć fakt, że podczas corocznego rozdania nagród filmowych Amerykańskiej Akademii Filmowej, czyli Oskarów muzyka filmowa jest osobną konkurencją i otrzymuje, a właściwie jej kompozytor otrzymuje swojego Oskara. Do najsławniejszych twórców muzyki filmowej można zaliczyć z pewnością Aarona Coplanda, Alfreda Newmanna, który za swoje kompozycje do filmów otrzymał aż dziewięć Oskarów, a nominacji aż czterdzieści pięć. Innym świetnym kompozytorem filmowym był Elmer Bernstein, który zasłynął głównie z muzyki do westernów. Otrzymał kilkanaście nominacji i jednego Oskara za film pt. „ Thoroughly Modern Millie” Jerry Goldmisthie to kolejny amerykańskie kompozytor, który stworzył aż 250 utworów do filmów, a otrzymał jedynie Oskara za muzykę do filmu „Omen”. Nie można zapomnieć o genialnym Ennio Moricone. Każdy chyba pamięta jego muzykę do filmu „Misja” czy spaghetti westernów z udziałem Clinta Eastwooda. Jest z pewnością jeszcze wielu innych znakomitych kompozytorów, ale już kilka tych wymienionych przykładów wystarczy, aby uzmysłowić, jaka ważna jest muzyka filmowa.

Edukacja muzyczna w Polsce

Edukacja muzyczna w Polsce opiera się głównie o szkoły muzyczne. Państwowe szkoły I i II stopnia przygotowują do podjęcia studiów muzycznych na wyższych uczelniach, gdzie chętni do nauki zdobywają już wiedzę w wybranej przez siebie specjalizacji. Potem podejmują pracę w filharmonii, orkiestrze radiowej, operze lub innych instytucjach. Inni stawiają na karierę indywidualną i angażują się jakichś mniejszych zespołów lub zakładają własne. Niektórzy od początku są urodzonymi solistami. Nauka w placówkach państwowych to jednak tylko jedna z możliwości. Obok państwowych istnieje wiele placówek prywatnych, które równie dobrze przygotowują do kariery, wyposażają w sprawdzoną wiedzę i dają pewność swoim absolwentom, że mogą iść w świat z podniesioną głową. Jakiej by jednak drogi edukacji nie wybrać, pewne jest , że czeka nas praca. Wytrwała, systematyczna, praca pomimo wątpliwości, pomimo zmęczenia, pomimo zniechęcenia. Dotyczy to zarówno ludzi, którzy wkraczają w dorosłość, jak i małych dzieci, bo edukacja muzyczna zaczyna się zwykle w bardzo młodym wieku, w wieku 6- 7 lat. To wiek, kiedy dziecko myśli prawie tylko i wyłącznie o zabawie. Co prawda zaczyna się już wówczas nauka w szkole podstawowej, ale trudno czasem zrozumieć maluchowi, że musi ćwiczyć grę na instrumencie, podczas gdy jego koledzy z klasy bawią się na podwórku, grają w piłkę, albo są księżniczkami. Wiele łatwiej jest, kiedy dziecko kocha muzykę i granie. Wówczas samo garnie się do instrumenty. Taka sytuacja to jednak rzadkość. Wytrwałość i cierpliwość rodziców i mądrość w podejściu do dziecka w takiej sytuacji mogą przynieść doskonałe efekty i zadowolenie w przyszłości.